Historia

Rys his­to­ryczny Ruchu Braci Wolnych

Cho­ciaż na świecie jest wiele religii i wyz­nań, Koś­ciół (w znacze­niu bib­li­jnym) jest tylko jeden. Potwierdza to także tzw. apos­tol­skie wyz­nanie wiary. W ostat­nim ustępie tego wyz­na­nia zna­j­duje się zdanie: „Wierzę… w święty Koś­ciół chrześ­ci­jański, społeczność świę­tych”. Tych świę­tych tj. nowonar­o­d­zonych chrześ­ci­jan chrzci Duch Święty w jedno ciało, czyli Koś­ciół (1 Kor 12,13). Duch Święty jed­nak przy budowa­niu Koś­cioła Chrys­tu­sowego posługuje się ludźmi, którzy postaw­ili się Jemu do dys­pozy­cji. I dlat­ego to his­to­ria poszczegól­nych ruchów chrześ­ci­jańs­kich jest związana nierozdziel­nie z nazwiskami wiel­kich Bożych mężów. I tak na przykład dzieje Koś­cioła Ewangelicko-​Augsburskiego są związane przede wszys­tkim z nazwiskiem Lutra, Koś­cioła Refor­mowanego – z nazwiskiem Kalwina, Koś­cioła Metodysty­cznego – z nazwiskiem Wes­leya, itd. I wszyscy ci mężowie, zarówno Luter jak Kalwin, jak i wresz­cie Wes­ley byli potrzebni, i to nawet bardzo potrzebni. Tak samo potrze­bował Bóg i uży­wał z wielkim bło­gosław­ieńst­wem wielu innych ludzi, którzy życie swe poświę­cili Jego służbie.

Ruch Wol­nych Chrześ­ci­jan charak­teryzuje się tym, że jego początki nie są związane z jed­nym nazwiskiem, lecz że zgoła w tym samym cza­sie Bóg powołał do tego zada­nia kilku mężów. Za początek tego uważa się rok 1830. W roku tym kilku tzw. braci, zgro­madza­ją­cych się przedtem od roku 1826 na „Łamanie Chleba” w pry­wat­nym mieszka­niu, zaczęło odby­wać pub­liczne zebra­nia (nabożeństwa) w Dublinie, mieś­cie położonym na wschod­nim wybrzeżu Irlandii. Pomiędzy praw­dami wyz­nawanymi i prak­tykowanymi przez tę gro­madkę były następujące:

jest tylko jeden Koś­ciół Boży („jedno ciało”), dostate­cznie wielki, aby objąć wszys­t­kich świę­tych, na tyle jed­nak ogranic­zony, aby wyk­luczyć świat; pisane Słowo (Boże) jest kom­pletne i wystar­cza­jące we wszys­t­kich kwes­t­i­ach wiary, postępowa­nia i życia; wiara w rychłe, „przed­tysią­clet­nie” przyjś­cie Pana Jezusa; każdy człowiek i każdy zbiór są za swe życie i dzi­ałal­ność bezpośred­nio odpowiedzialni przed Bogiem.

Charak­terysty­czną cechą tych zebrań było, że nie prowadzili ich „duchowni”, a mimo to wszys­tko odby­wało się „przyz­woicie i w porządku”.

Od roku 1832 zaczy­nają się „bra­cia” zbierać w imie­niu Pana Jezusa także w mieś­cie Ply­mouth (południowo-​zachodnia część Anglii). Od miasta Ply­mouth na określe­nie członków tego ruchu zaczęto uży­wać nazwy: bra­cia plymuccy.

Nazwiska pier­wszych sied­miu „braci” zgro­madza­ją­cych się w Dublinie są następu­jące: John Gif­ford Bel­lett ur. 1795, nawró­cił się we wczes­nej młodości. Odz­naczał się wielką delikat­noś­cią oraz pięknym językiem, określanym przez współczes­nych jako „mówiona poezja”. Brał żywy udział w wielkim prze­budze­niu, jakie miało miejsce w północ­nej Irlandii w r. 1853. Autor kilku książek. Zmarł w r. 1864. Fran­cis Hutchin­son ur. w r. 1802, zas­nął w r. 1833. W jego mieszka­niu w Dublinie mała gro­madka „braci” zaczęła zgro­madzać się w imie­niu Pana Jezusa. Ewan­gelia była tam opowiadana z niez­naną zgoła od cza­sów apos­tol­s­kich jas­noś­cią, pełnią i mocą. Rychło mieszkanie to okazała się za ciasne i trzeba była nająć wielką salę. John Par­nell (późniejszy Lord Con­gle­ton) ur. w r. 1805 w Lon­dynie. W lat­ach 18301837 brał udział w wyprawie misyjnej do Bag­dadu i Indii. Przez całe życie stu­diował Pismo Święte, które było radoś­cią jego serca. Był także mężem mod­l­itwy. Mod­lił się wcześnie rano oraz w ciągu dnia o godzinie jede­nastej, o trze­ciej i wiec­zorem o godzinie ósmej. Rozkos­zował się wykładaniem Pisma, przede wszys­tkim Bożym ludziom. Mówił, że każdy członek Chrys­tusa musi mieć jakiś dar, którym winien „budować” swych współczłonków. Odszedł do Pana w r. 1883. Anthony Nor­ris Groves, syn przed­siębior­czego prze­mysłowca i kupca, ur. się w roku 1795. Z zawodu den­tysta, rychło porzu­cił swą intratną prak­tykę i poświę­cił się pracy misyjnej. Przez Rosję udał się na Wschód jako mis­jonarz. Najpierw spędził w strasznych warunk­ach 3 lata w Bag­dadzie nad rzeką Eufrat, a potem opowiadał przez szereg lat ewan­gelię „pogańskim mil­ionom” w Indi­ach. W początkach swej pracy zajął się Groves bied­nym młodym kamieniarzem imie­niem Kitto, który na skutek wypadku stracił słuch. Groves zabrał go z sobą do Palestyny i na Wschód. Po powro­cie do Anglii Kitto napisał swą sławną „Obrazkową Bib­lię Kitto”, otrzy­mał tytuł dok­tora teologii i doży­wot­nią pen­sję od królowej Wik­torii. A.N. Groves odszedł do lep­szej ojczyzny w r. 1853. Dr. Edward Cronin, syn ojca kato­lika i matki protes­tantki, ujrzał światło dzi­enne w r. 1801. Z Johnem Par­nellem udał się do Bag­dadu, by tam przez pewien czas pra­cować misyjnie wspól­nie z Grovesem. Po uda­niu się Grovesa do Indii, wró­cił do Anglii, poświę­ca­jąc się przede wszys­tkim służ­bie wśród „świę­tych”, pobudza­jąc ich do wiary i mod­l­itwy. Zmarł w r. 1882. Najmłod­szym z tej pier­wszej „siódemki” był William James Stokes, ur. w r. 1807. Odz­naczał się wielką miłoś­cią do wszys­t­kich prawdzi­wych chrześ­ci­jan bez względu na wyz­nanie. Swym łagod­nym i tak­townym postępowaniem leczył niejedną ranę i łagodził nieje­den ból. Wspól­nie z YMC prowadził licznie uczęszczane wykłady bib­li­jne w Dublinie, a wraz z adwokatem Keanem założył w tym samym mieś­cie sie­rociniec i przy­tułek. Zmarł w r. 1881. John Nel­son Darby, krewny słyn­nego admi­rała ang­iel­skiego Lorda Nel­sona, urodził się w 1800 roku. Wybitny znawca języków klasy­cznych, rychło odsep­a­rował się, jak i pozostali zresztą „bra­cia”, od „for­mal­nego” chrześ­ci­jaństwa. Współpra­cował w Niem­czech nad tłu­macze­niem Bib­lii, tzw. Elber­feldzkiej na język niemiecki oraz tłu­maczył Pismo Święte na język ang­iel­ski, na język fran­cuski, a Nowy Tes­ta­ment – na język włoski. Jego wykłady w języku fran­cuskim na tere­nie Szwa­j­carii dały początek wielkiemu dziełu pt. „Przegląd Ksiąg Bib­lii”. Polem dzi­ałal­ności Darby’ego były także takie kraje jak Kanada, Stany Zjed­noc­zone Ameryki Północ­nej, Indie Zachod­nie, Nowa Zelandia, a także Holan­dia i Włochy. Jest też autorem wielu pięknych, duchowych pieśni. Urod­zony przy­wódca, w obe­jś­ciu jed­nak prosty i skromny. Żył Bib­lią i zale­cał „myśle­nie według Pism”. Pan powołał go do wieczności w r. 1882.

Gdy w r. 1845 Darby wró­cił do Ply­mouth, okazało się, że między nim a „braćmi ply­muckimi” są pewne różnice w nauce (np. o Koś­ciele, służ­bie, uspraw­iedli­wie­niu) i postępowa­niu. Darby odłączył się więc wraz ze swymi zwolen­nikami od „braci” i przes­tał pielęg­nować z nimi społeczność. Ruch, którego stał się wodzem, otrzy­mał z biegiem czasu różné nazwy, jak dar­byści (od nazwiska Darby’ego), bra­cia ściśli, zamknięci lub ekskluzy­wni (gdyż odsep­a­rowywali się od innych dzieci Bożych w prze­ci­wieńst­wie do braci ply­muc­kich, którzy pielęg­nowali społeczność ze wszys­tkimi odrod­zonymi wierzą­cymi), bra­cia elber­feldzcy (od jed­nej z głównych siedzib tego ruchu, miasta Elber­feld w Niemczech).

Wyz­nawcy tego kierunku są obec­nie (1982 r. – przyp. red.) w Polsce zare­je­strowani pod nazwą: Zbór Chrześ­ci­jan bez osobli­wego wyznania.

Mimo, że do dnia dzisiejszego ist­nieją pewne różnice między braćmi Ply­muckimi (zwanymi później najczęś­ciej braćmi wol­nymi – po ang­iel­sku Open Brethren) a braćmi ekskluzy­wnymi, wielu uważa oba te kierunki za jeden. I tak np. ks. dr Ste­fan Grelewski w swym dziele „Wyz­na­nia protes­tanckie i sekty religi­jne w Polsce współczes­nej” (1937 r.) tak pisze na temat: „Dar­byści albo bra­cia ply­muccy są jed­nym z ośrod­ków ruchu pietysty­cznego w Anglii. Swój wpływ i dzisiejsze znacze­nie zawdz­ięczają Janowi Nel­son Darby (18001882), Irland­czykowi z pochodzenia”. W odsyłaczu dodaje: „Nazy­wają ich również bra­cia otwarci, open brethren albo exclu­sive brethren, zamknięci bra­cia” (ss. 600601).

W dal­szym ciągu podaje: „Zasady dar­byzmu przed wojną wyz­nawała drobna grupa ludzi w Warsza­wie, tworząc drobny związek pn. Zrzesze­nie Religi­jne Zwolen­ników Nauki Pier­wszych Chrześ­ci­jan” (s. 605). W tym ostat­nim ustępie ks. Grelewski pisze o „bra­ci­ach Wol­nych”, lecz niesłusznie wywodzi ten ruch od Darby’ego.

Podobną nieś­cisłość popeł­nia Kwiryn Mańkowski w broszurce „Koś­cioły i związki religi­jne w Rzeczy­pospo­litej Pol­skiej” (1948 r.) określa­jąc na s. 29 dar­bystów jako braci ply­muc­kich – oraz Hen­ryk Chyliński w książce „O wyz­na­ni­ach i kierunk­ach w chrześ­ci­jańst­wie”. Na s. 136 swego dzieła pisze on: „…pow­stało w Anglii w połowie XIX w. wyz­nanie braci ply­muc­kich zwane również dar­byzmem”. Błąd ten pow­tarzają zresztą także inni.

Bra­cia” zgro­madzali się nie tylko w Dublinie i Ply­muth, ale także w innych miejs­cowoś­ci­ach wysp bry­tyjs­kich. Jed­nym z najbardziej znanych braci był Robert Chap­man, urod­zony w r. 1803 w Danii. Był on zdol­nym ling­wistą i dobrym prawnikiem. Przez wiele lat służył Słowem w Barn­sta­ple. Znany był ze świę­to­bli­wego życia i mądrości. Odwiedził wiele kra­jów. Szczegól­nie bło­gosław­ioną była jego dzi­ałal­ność na tere­nie Hisz­panii. Nie wstępował w związki małżeńskie. Zmarł w r. 1902, w set­nym roku swego życia.

Prócz wyżej wymienionych braci zasługuje na uwagę jeszcze kilku innych, których Bóg uży­wał jako narzędzi swej łaski w budowa­niu swego Koś­cioła. Do nich należał w pier­wszym rzędzie Jerzy Müller. Urodził się on w r. 1805 w Prusach. Młodość spędził bezbożnie. Jego nawróce­nie w 21 roku życia było niespodziewane i nagłe. Znalazł się on mianowicie po raz pier­wszy w życiu w towarzys­t­wie mod­lą­cych się ludzi i bezz­włocznie oddał się całkowicie Bogu: Müller zajął się w pier­wszym rzędzie opuszc­zonymi siero­tami i w Bris­tolu (połud­niowy zachód Anglii) założył dla nich sie­rociniec. Początki tego dzieła były bardzo skromne. Müller jed­nak zau­fał całkowicie Bogu, że On tę sprawę dalej poprowadzi. Ustalił sobie za zasadę, że nigdy nie będzie się zwracał do ludzi o pomoc, lecz tylko do Boga. Jego celem było udowod­nie­nie światu, że Bóg, tak jak w bib­li­jnych cza­sach i obec­nie wysłuchuje mod­l­itw. Wynik tych mod­l­itw był cud­owny: Müller budował jeden gmach po drugim, tak że wkrótce z górą 2000 sierot znalazło tam schronie­nie. Jako odpowiedź na mod­l­itwy Müllera ponad mil­ion fun­tów szter­lingów przeszło przez jego ręce. Tajem­nica jego bło­gosław­ionego życia tkwiła w prostej, dziecin­nej wierze w Boga i w Jego Słowo oraz w mod­l­itwie. Lata od 1875 do 1892 spędził Müller prze­ważnie na misyjnych podróżach po Wielkiej Bry­tanii, kon­ty­nen­cie Europy, Północ­nej Ameryce (z Kanadą włącznie), Aus­tralii, Indi­ach, Chi­nach i innych kra­jach. Wszędzie głosił Ewan­gelię oraz budował wierzą­cych w wierze i miłości. Odszedł do Pana w r. 1898.

Na tere­nie Irlandii bło­gosław­ioną dzi­ałal­noś­cią wykazał się Som­er­set Richard Maxwell, ósmy Lord Farn­ham, potomek króla Hen­ryka III. Urodził się on w r. 1803, a odszedł, by być na zawsze z Chrys­tusem, w r. 1884. Szczy­cił się tym, że został zaadap­towany do rodz­imy Wielkiego Króla i że stał się dziedz­icem Bożym i współdziedz­icem Chrys­tusa. Napisał kilka dzieł poezją i prozą. Jego „Studnie Zbaw­ienia” w cud­owny sposób przed­staw­iają głębię i rozległość tego wspani­ałego słowa: zbawienie.

Jako mis­jonarz na tere­nie Per­sji i Indii pra­cował również najs­tarszy syn A.N. Grovesa, Henry Groves urod­zony w 1818 r. Po powro­cie z Indii w r. 1862 rozwinął dzi­ałal­ność w Bris­tolu, a w r. 1868 osi­adł w północ­nej Anglii w mieś­cie Kendal. Przez 23 lata odby­wał podróże w służ­bie Ewan­gelii po całym Zjed­noc­zonym Królest­wie, by po 14-​miesięcznej choro­bie ode­jść do wieczności w r. 1891.

Wielkim rozgłosem cieszył się Charles Henry Mack­in­tosh urod­zony w r. 1820 w Irlandii. Został prze­bud­zony na skutek listów, jakie otrzymy­wał od swej siostry po jej nawróce­niu, ale uzyskał spokój dopiero po przeczy­ta­niu rozprawy Darby’ego na temat „Dzi­ałanie Ducha”. W szczegól­ności pomocne mu były słowa, że „pokój daje nie tyle praca Chrys­tusa w nas, co raczej Jego dzieło dla nas”. Jego sześ­cioto­mowe dzieło pt. „Rozważanie na temat pię­ciu ksiąg Mojżes­zowych” nace­chowane głębokim, ewan­gelicznym duchem, doczekało się kilku­nastu wydań i zostało przetłu­mac­zone na wiele języków. Jego inic­jały „C.H.M.” znane są na całym świecie. Mack­in­tosh pisał jas­nym stylem i z wielką mocą. Przez wiele lat głosił Słowo Boże, sta­jąc dziel­nie w obronie czys­tej Ewan­gelii. Był też bardzo czynny w okre­sie wielkiego prze­budzenia, jakie miało miejsce w Irlandii, w lat­ach 18591860. Zas­nął spoko­jnie w r. 1896.

Na kon­ty­nen­cie europe­jskim, zwłaszcza na tere­nie Rosji, żywotną dzi­ałal­ność rozwinął Lord Rad­stock. W r. 1866 najęto w miejs­cowości Weston-​super-​Mare w Anglii spec­jalne pomieszcze­nie dla celów ewan­ge­liza­cyjnych i zapros­zono Lorda Rad­stocka do tej pracy. W ciągu ośmiomiesięcznej dzi­ałal­ności tego gor­li­wego świadka Bożego zostały w tym mieś­cie i okol­icy porus­zone wszys­tkie warstwy społeczeństwa. Na skutek nale­gań pewnego wierzącego ofi­cera zde­cy­dował się pójść na zebranie jego zna­jomy Dr Baedeker, zain­tere­sował się tym, co słyszał i pon­aw­iał swe wiz­yty, zawsze jed­nak starał się zaw­czasu opuś­cić salę, aby nie zetknąć się z Lor­dem Rad­stock­iem. Jed­nak pewnego wiec­zoru udało się Lor­dowi Rad­stock­owi pode­jść do Baedek­era, gdyż ten z powodu wielkiego tłumu, jaki tłoczył się u drzwi, nie mógł w porę „umknąć”. Lord Rad­stock położył swą rękę na jego ramie­niu i wyrzekł słowa: „Mój Panie, Bóg ma przeze mnie spec­jalne posłan­nictwo dla Pana” i zaprosił go do przed­pokoju. Wkrótce obaj znaleźli się na kolanach. Gdy pow­stali, radość zbaw­ienia napełniła serce Baedekera.

Dr Fred­er­ick W. Baedeker urodził się w Niem­czech w r. 1823. Jako młodzie­niec nieuleczal­nie chory na gruźlicę udał się do Aus­tralii. Lord Rad­stock otwarł mu po nawróce­niu sze­roko drzwi do Rosji, gdzie Baedeker spędził odtąd więk­szą część swego życia. Prze­ważnie pra­cował wśród więźniów: głosił Ewan­gelię i rozpowszech­niał Pismo Święte. Otrzy­mał prawo dostępu do wszys­t­kich więzień Rosji i Syberii. Pra­cował także wśród sztundys­tów i Armeńczyków. W cza­sie swych podróży dotarł nawet do Japonii, Chin i Sin­ga­puru. Głosił Ewan­gelię także swym rodakom w Niem­czech i Kanadzie. W Niem­czech nazy­wano Baedek­era Ojcem alian­syjnej kon­fer­encji w Blanken­burgu. Został powołany z tej ziemi w r. 1906.

Lorda Rad­stocka użył Bóg także, aby przez niego spowodować prze­budze­nie wśród arys­tokracji peters­burskiej. W wyniku tego prze­budzenia uwierzył m.in. pułkownik Wasilij Alek­sandrow­icz Paszkow, należący do najbo­gat­szych i najz­nakomit­szych rodów Rosji. Paszkow oddał cały swój majątek, a także samego siebie całkowicie w służbę Pana. Pałac jego służył zebran­iom bib­li­jnym. Wpływ Paszkowa się­gał aż na dwór carski. Założył on również „Towarzystwo Krzewienia Pism Duchowo-​Moralnych”, które rozwinęło żywą dzi­ałal­ność i znacznie przy­czyniło się do roz­woju tzw. sztundyzmu.

Nazwa sztundyści pochodzi od niemieck­iego słowa Stunde (godz­ina). Jeszcze przed Paszkowem niemiecki pas­tor Bohnekäm­per i jego współpra­cown­icy prowadzili godziny bib­li­jne (Bibel­stun­den) w szwab­s­kich kolo­ni­ach połud­niowej Rosji. Nazwą „sztundyści” określano później wszys­tkie odłamy bib­li­jnych chrześ­ci­jan Rosji. „Braci” nazy­wano w Rosji także „paszkow­cami” od nazwiska Paszkowa

Na tere­nie Rosji bło­gosław­ioną dzi­ałal­ność prowadził także hra­bia Korff, który jed­nak na skutek reakcji koś­cioła pra­wosławnego musiał, podob­nie jak Paszkow, opuś­cić kraj.

Nie­jako kon­tynu­acją ruchu „paszkow­ców” jest ruch ewan­gelicznych chrześ­ci­jan, których duchowym wodzem staje się inż. J. St. Prochanow (18691935), w Rosji więc praca wol­nych chrześ­ci­jan i ewan­gelicznych chrześ­ci­jan mocno się zazębi­ała. Również w Polsce oba te kierunki są ze sobą spokrewnione.

Na tere­nie Niemiec w duchu wol­nych chrześ­ci­jan dzi­ałał pod koniec XIX w. i na początku XX w. bardzo owoc­nie ewan­ge­lista Jerzy v. Viebahn (18401915). Jest on autorem wielu rozpraw. Był on także kierown­ikiem alian­syjnej kon­fer­encji w Blankenburgu.

W Czechosłowacji pio­nierem pracy stał się Anglik Fred­er­ick Butcher (18691955), który wraz z małżonką zamieszkał w r. 1900 w dzisiejszej stol­icy Słowacji, Bratysławie. Nieco później na tere­nie Czech i Moraw rozpoczął dzi­ałal­ność Fran­ciszek Jan Kŕesina (m.in. wydawał cza­sopismo). Głównym pra­cown­ikiem w Słowacji stał się po I wojnie świa­towej Jan Siracky.

Na Zaolziu, gdzie uży­wano prze­ważnie pol­skiego języka dzi­ałał już od roku 1909 Józef Mrózek sen. Wszyscy czterej wymie­nieni bra­cia współpra­cow­ali z sobą.

Ruch braci wol­nych rozsz­erzył się także w innych częś­ci­ach świata. Ponieważ w zasadzie każdy zbór jest samodzielny, ponieważ w tym ruchu brak cen­tral­nych organów i hier­ar­chii, a także z uwagi na to, że nie prowadzi się statystyk tego ruchu i że „bra­cia” nie pod­kreślają swej przy­należności wyz­nan­iowej, mając społeczność ze wszys­tkimi dziećmi Bożymi, wolni chrześ­ci­janie są na ogół mało znani.

Są oni rozsiani po całym glo­bie ziem­skim, prowadzą dzi­ałal­ność misyjną w wielu kra­jach, wydają książki i cza­sopisma, zakładają szkoły bib­li­jne itd. W Anglii np. wielką dzi­ałal­ność wydawniczą prowadzi „Pick­er­ing Inglis Ltd”, w Lon­dynie. Kilka­dziesiąt tysięcy czytel­ników ma miesięcznik „The Wit­ness” (świadectwo wzgl. świadek). W Wieden­est (Niemcy) prowadzi się szkołę bib­li­jną głównie w celu ksz­tałce­nia mis­jonarzy. Wydaje się tam cza­sopismo „Offene Türe” (Otwarte Drzwi), którego głównym celem jest infor­mowanie o dzi­ałal­ności mis­jonarzy braci wol­nych w całym świecie.

Na ter­e­nach Pol­ski ruch propagu­jący ideę wol­nego bib­li­jnego chrześ­ci­jaństwa (wol­nych zborów) był do początku XX wieku niez­nany. Dopiero kilka lat przed pier­wszą wojną świa­tową rozpoczął w Warsza­wie pracę w tym duchu nawró­cony ksiądz rzym­skoka­tolicki Wacław Żebrowski. Nieco później stanęli u jego boku dwaj inni nawróceni księża katoliccy Antoni Prze­orski i St. Bortkiewicz. Władze rosyjskie zare­je­strowały ten ruch wol­nych chrześ­ci­jan pod nazwą „Zrzesze­nie Zwolen­ników Nauki Pier­wot­nych Chrześ­ci­jan (w skróce­niu: pier­wochrześ­ci­janie). Na tere­nie Warszawy praca ta nie przy­brała więk­szych rozmi­arów. Żebrowski zmarł w sto­sunkowo młodym wieku. Prze­orski po pier­wszej wojnie świa­towej wydawał przez pewien czas cza­sopismo „Chrześ­ci­janin”. Odszedł do wieczności w roku 1948, po wielo­let­niej choro­bie, która uniemożli­wiła mu dal­szą pracę.

W r. 1925 na świadectwo Jamesa Leesa nawró­cił się w Warsza­wie wyższy urzęd­nik min­is­te­ri­alny Stanisław Krakiewicz (ur. w r. 1892). Wkrótce po nawróce­niu rozpoczął on nową pracę w duchu zbliżonym do ruchu braci wol­nych, z którymi zresztą utrzymy­wał społeczność. Zbór, któremu prze­wod­niczył Krakiewicz, był zare­je­strowany pod nazwą: Ewan­geliczni Chrześ­ci­janie Wolni. Praca ta była bło­gosław­ioną i przyniosła trwałe owoce.

Na połud­niu Pol­ski pracę wol­nych braci zapoc­zątkował Józef Mrózek sen. ur. w r. 1882 w Cier­licku na Zaolziu. Nawró­cił się on w 1900 r. na skutek czy­ta­nia książki Ryszarda Bax­tera pt. „O wiecznym odpoczynku zbaw­ionych”. W lat­ach 19071909 ksz­tał­cił się w Berlinie w między­wyz­nan­iowej szkole bib­li­jnej (Allianzbibelschule). Do jego nauczy­cieli należeli m.in. Johannes Warns, dobry znawca his­torii Koś­cioła i autor kilku dzieł np. „Die Taufe” (Chrzest), „500 Entwürfe zu bib­lis­chen Ansprachen” (500 dys­pozy­cji do bib­li­jnych przemówień), „Kurzge­fasstes Lehrbuch des Neutes­ta­mentlichen Griechisch” (Zwięzły podręcznik greczyzny nowotes­ta­men­towej), oraz – prze­jś­ciowo – E. Hamer Broad­bent, który w okre­sie między­wo­jen­nym kilka­krot­nie odwiedzał zbory w Polsce. Już wtedy zapoz­nał się Mrózek z wielu wybit­nymi mężami i niewias­tami Bożymi różnych kierunków wyz­nan­iowych, co wywarło niemały wpływ na ksz­tał­towanie się jego życia duchowego, poglądów i metod pracy.

Po powro­cie ze Szkoły Bib­li­jnej rozpoczął przy swej pracy zawodowej sys­tem­aty­czną pracę misyjną, którą Bóg pobło­gosławił. Już w r. 1909 odby­wają się reg­u­larne nabożeństwa w Trzanow­icach pod Cieszynem, rodzin­nej wsi jego żony, Ewy z d. Sabela. Przez jego świadectwo pow­staje wkrótce drugi zbór w Bogu­minie. Potem praca ta roz­ciąga się na Kar­winy, Cier­licko, Gołkow­ice (gdzie m.in. nawró­cił się Paweł Fol­war­czny), Cieszyn i inne miejs­cowości. Więk­szość z nich należy dziś do Czech i Słowacji.

Władze aus­tri­ackie reje­strowały członków wol­nych zborów jako „bezwyznaniowych”.

Z Wacławem Żebrowskim naw­iązuje Mrózek kon­takt jeszcze za cza­sów aus­tri­ac­kich, nato­mi­ast z Antonim Prze­orskim – bezpośred­nio po pier­wszej wojnie świa­towej. Współpracuje także z Janem Fran­ciszkiem Kŕesiną, czołową postacią ruchu braci wol­nych na tere­nie Czechosłowacji. Kŕesina uczęszczał do tej samej szkoły bib­li­jnej co Mrózek, a potem dok­sz­tał­cał się jeszcze w Lon­dynie. Odszedł do Pana w r. 1962 w Pradze.

W lat­ach 1919 do 1921 pra­cował Mrózek misyjnie w poz­nańskim, a od roku 1922 zamieszkał w Nowych Haj­dukach obok Królewskiej Huty (obie te miejs­cowości są dziś częś­cią skład­ową miasta Chor­zowa) i poświę­cił się przede wszys­tkim pracy na tere­nie wojew­ództw katow­ick­iego i krakowskiego.

Bóg powołuje do pracy dal­szych pra­cown­ików i w niepodległej już Polsce ruch wol­nych zborów znacznie się rozsz­erza. Obe­j­muje on Kraków, Tarnów, Nowy Sącz, Lublin, Piotrków Try­bunal­ski, Kozakowice-​Nierodzim i Chorzów. W krótkim cza­sie pow­stają dal­sze zbory w następu­ją­cych miejs­cowoś­ci­ach: Jaworzno, Oświęcim, Pszczyna (gdzie zamieszkał wspom­ni­any już Paweł Fol­war­czny, który zmarł w r. 1948), Czeladź, Orzesze (później Bełk), Borowiec (obec­nie dziel­nica Chrzanowa), Brzeszcze, Żywiec, Balin i Spytkow­ice (obec­nie Chabówka).

Praca wol­nych chrześ­ci­jan była prowad­zona także na wschod­nich ter­e­nach Pol­ski między­wo­jen­nej w szczegól­ności na Wołyniu. M.in. pra­cow­ali tam przy­byli z Wielkiej Bry­tanii wraz ze swymi żon­ami Stu­art K. Hine, D. Grif­fiths (zmarły w r. 1962), A.C. Mc Gre­gor i J. Shnei­drook (zmarły w r. 1969). Trzej ostatni odwiedzali zbory w Polsce także po drugiej wojnie światowej

Z wybit­niejszych pra­cown­ików należy wspom­nieć Karola Wowrę, który odwiedzał zbory w całym kraju i przez pewien czas redagował cza­sopismo „Łaska i Pokój”. Zmarł on pod koniec drugiej wojny świa­towej. Bezpośred­nio przed drugą wojną redagowanie tego pisemka prze­jął Józef Mrózek jun.

Na ter­e­nach połud­niowej Pol­ski bło­gosław­ioną dzi­ałal­ność wykony­wał Józef Kuźnik. Jako kol­porter przemierzył on wiele miejs­cowości świad­cząc o Chrys­tusie i rozpowszech­ni­a­jąc Pismo Święte. Prowadził też zbór w Krakowie. Odszedł do Pana w sile wieku w r. 1942. Z powo­jen­nych pra­cown­ików bardzo owoc­nie pracuje zięć J. Mrózka sen. – Józef Prower, w szczegółności w dzi­ałal­ności wydawniczej. Dzi­ała on też na polu muzy­cznym. Usługuje również jako tłu­macz gości zagranicznych z języków ang­iel­skiego i niemieck­iego. (Zmarł nagle, dn. 12.08.1976 r.).

Zbory w Polsce były odwiedzane także przez braci zagranicznych. Najwybit­niejsi z nich to wspom­ni­ani już Edmund Hamer Broad­bent (18611945) i James Lees (1879−−1958). Broad­bent był następcą Baedek­era. Jako nauczy­ciel bib­li­jny zwiedził wiele kra­jów i napisał kilka dobrych dzieł. Najważniejsze z nich to „The Pil­grim Church” (Piel­grzy­mu­jący Koś­ciół). Jest to his­to­ria Koś­cioła napisana w duchu ewan­gelicznym, a więc opisu­jąca dzieje dzieci Bożych i w zasadzie pomi­ja­jąca his­to­rie ludz­kich orga­ni­za­cji przy­właszcza­ją­cych sobie niesłusznie miano Koś­cioła. W książce tej w koń­cowym rozdziale autor powiada, że do zagad­nienia, czy obecne zbory chrześ­ci­jańskie winny względ­nie mogą stosować się do nowotes­ta­men­towej nauki o Koś­ciele i do nowotes­ta­men­towego wzoru zboru, można usto­sunkować się sześ­cio­rako. Wol­nych Chrześ­ci­jan zal­icza się do tych, którzy usto­sunkowali się do tej kwestii pozy­ty­wnie. Prócz nich, wymienia tu następu­jące ruchy na przestrzeni his­torii Koś­cioła: Katarowie, Nowac­janie, Paulic­janie, Bogomili, Albi­gensi, Waldensi, Lol­lar­dowie, Anabap­tyści, Men­non­ici, Sztundyści i wiele innych, w szczegól­ności wiele kon­gre­gacji (tj. samodziel­nych, nieza­leżnych zborów) m.in. Bap­tys­tów, i Independentów.

Broad­bent dał pobudkę do zaję­cia się pracą w Polsce bra­ciom wymienionym poprzed­nio a dzi­ała­ją­cym w wojew­ództwach wschod­nich Pol­ski między­wo­jen­nej oraz Leesowi. Po raz pier­wszy odwiedził J. Lees, z pochodzenia Szkot, Pol­skę w r. 1925 i od tego czasu był w niej częstym goś­ciem. Pokochał on ten kraj i pozostał mu wierny aż do śmierci. Z jego usługi najwięcej korzys­tały zbory na połud­niu Pol­ski, cho­ciaż nie zapom­i­nał o zbo­rach położonych w innych częś­ci­ach kraju. Z powoła­nia był przede wszys­tkim ewan­ge­listą. Odszedł do swego Pana 16 kwiet­nia 1958 r. w Wied­niu w 80 roku życia, w kilka dni po ostat­niej wiz­y­cie w Polsce. Już następ­nego roku zasłużona w his­torii ruchu braci wol­nych firma wydawnicza „Pick­er­ing Inglis Ltd” w Lon­dynie wydała książkę Ransome’a W. Coopera pt: „James Lees, Shep­herd of Lonely Sheep in Europe” (Pasterz opuszc­zonych owiec w Europie), zaw­ier­a­jącą życio­rys tego męża Bożego, który więk­szość swego życia spędził na obczyźnie, dzi­ała­jąc w Szwecji, Estonii, Polsce, południowo-​wschodniej Europie a także w innych jeszcze krajach.

W cza­sie drugiej wojny świa­towej część zborów była zmus­zona zaprzes­tać swej dzi­ałal­ności, a część współpra­cow­ała z tymi kierunk­ami, które w Rzeszy Niemieck­iej połączyły się w jeden związek pod nazwą Bund Evan­ge­lisch Freikirch­licher Gemein­den (Związek Wolno Koś­ciel­nych Zborów Ewan­gelicznych). W Rzeszy w skład związku tego wchodzili prócz wol­nych chrześ­ci­jan i dar­bystów także bap­tyści. Z wybit­niejszych wol­nych braci niek­tóre zbory odwiedził nauczy­ciel bib­li­jny Erich Sauer, autor kilku wysoko cenionych dzieł. Na szczególną uwagę zasługują następu­jące: „Vom Adel des Men­schen” (O szlachectwie człowieka), „Das Morgenort der Wel­ter­lö­sung” (Jutrzenka odkupi­enia świata), „Der Tri­umph Gekreuzigten” (Tri­umf Ukrzyżowanego), „Gott, Men­schheit und Ewigkeit” (Bóg, rodzaj ludzki a wieczność) i „Der König der Erde” (Król ziemi).

Charak­terysty­czną cechą ruchu wol­nych chrześ­ci­jan w Polsce (w obec­nych grani­cach) było, że rozwi­jał się prze­ważnie wśród Polaków, pod­czas gdy więk­szość innych kierunków bib­li­jnych rozwi­jała swą dzi­ałal­ność głównie wśród mniejs­zości nar­o­dowych. W tym względzie ruch wol­nych chrześ­ci­jan był spokrewniony z ruchem stanow­czych chrześ­ci­jan. Praca wol­nych chrześ­ci­jan na zewnątrz pole­gała prze­ważnie na opowiada­niu Ewan­gelii. Zaj­mowano się także roz­dawnictwem Pisma Świętego (całego lub jego części) oraz krót­kich rozpraw o tem­atyce bib­li­jnej i życiu chrześ­ci­jańskim. Wydawano też czasopisma.

Bezpośred­nio po drugiej wojnie świa­towej wolni chrześ­ci­janie wraz z innymi ugrupowa­ni­ami religi­jnymi pod­jęli próbę współpracy w ramach Pol­skiego Koś­cioła Ewan­gelicznych Chrześ­ci­jan Bap­tys­tów. Ponieważ próba ta nie dała pozy­ty­wnych rezul­tatów, na Kon­fer­encji w Pszczynie w dniu 3 maja 1947 r. stwor­zono „Zjed­nocze­nie Wol­nych Chrześ­ci­jan, w skład którego weszły wolne zbory połud­niowej Pol­ski znane pod nazwą pier­wochrześ­ci­jan oraz zbór warsza­wski noszący nazwę Ewan­gelicznych Chrześ­ci­jan Wol­nych. W ramach Zjed­noczenia Wol­nych Chrześ­ci­jan znalazł się także wspom­ni­any już przedtem zbór w Lublinie, dalej zbór w Cieszynie, oraz zbory pow­stałe po drugiej wojnie świa­towej a mianowicie: w Bielsku-​Białej, Nysie, Chrzanowie (w dziel­nicy Borowiec ist­niał już zbór przed wojną), Jedlinie-​Zdroju i Łodzi. Na wspom­ni­anej kon­fer­encji w Pszczynie powz­ięto również uch­wałę o przys­tąpi­e­niu „Zjed­noczenia Wol­nych Chrześ­ci­jan” do Koś­cioła mającego zgrupować w swym łonie kilka bib­li­jnych kierunków religi­jnych. Koś­ciół ten, pod nazwą „Zjed­noc­zony Koś­ciół Ewan­geliczny” został niebawem powołany do życia na Kon­fer­encji w Ustro­niu w dniu 24 maja 1947 r. Prócz wol­nych chrześ­ci­jan w skład jego wszedł Związek Ewan­gelicznych Chrześ­ci­jan i Sto­warzysze­nie Stanow­czych Chrześ­ci­jan, a w roku 1953 pon­adto Koś­ciół Chrześ­ci­jan Wiary Ewan­gelicznej (tzw. Zielonoświątkowcy) i Zjed­nocze­nie Koś­ciołów Chrys­tu­sowych w Polsce. W roku 1981 wolni chrześ­ci­janie w Polsce zgrupowani w 21 zbo­rach ponownie tworzą samodzielny związek wyz­nan­iowy pod nazwą: Koś­ciół Wol­nych Chrześcijan.

Józef Mrózek

Źródło: kwch​.org

Profil Facebook
Google+